Noc bez nikogo w domku naprawdę może być dłuuuuuga. W ogóle nie miałam siły wstać ale wbrew mojemu buntującemu się organizmowi zwlekłam się z łóżka chwilę po 8, zeby wyprowadzić mojego małego skrzata:) jakoś dałam radę. Potem wróciłam do domku, umyłam się, porozciągałam i umyłam włoski. Zrobiłam sobie pyszne śniadanko (mhmmm tosty to jest to!;D) i zaraz lecę dopic kawkę i troszkę się podmalować i ubrać. Strasznie zawodzi mnie pogoda, która od wczoaj miała już dopisywać, a jak wyglądam właśnie przez okno to tylko płakać się chce.. Zachmurzone niebo, ponuro i zbiera się na deszcz...:/ a co najgorsze przed chwilą próbowałam rozłożyć moją parasolkę, która okazała się połamana. Poprostu świetnie! No cóż, nie ma narzekania jakoś to przeżyję i lecę się szykować, bo o 11:37 autobus do Wiki na shopping!;D
Bye Sweeties!;*

Twoje notki są bardzo fajne i zacznę śledzić tego bloga , bo lubię czytać co dzieje się w codzienności innych :) powodzenia! Zapraszam do odwiedzenia i skomentowania mojego bloga http://gwiazdyzmierzchu.blogspot.com/ ;)
OdpowiedzUsuńCiekawe zdjęcie ;)Masz rację ..przez taką pogodę to można się nabawić złego humoru.Co to za wakacje bez słońca ? ;)
OdpowiedzUsuńJeeeeju wstałaś dzisiaj o 8? ;o
OdpowiedzUsuńSzacun! Ja jak wstane o 11 to i tak jestem nie do życia. Za to wieczorem nie mogę zasnąć. Zawsze tak mam w wakacje.
Przyjemnie się Ciebie czyta, na mnie też dobijająco działa taka pogoda. Nawet nosa się nie chce wystawić za drzwi w taką pogodę ;)
Dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie:
http://kizia-miziaa.blogspot.com/
Dzieki laski;) tak wstałam o 8 jestem hardkoreeeem...;D
OdpowiedzUsuńświetne butki na tym zdjęciu! ;) zapraszam do siebie!
OdpowiedzUsuń