Kolejny dzień spędzony na wylegiwaniu się i totalnym nic nie robieniu. Cóż.. umysł podpowiada mi, że powinnam wykorzystać chorobę nieco bardziej konstruktywnie.. No ale niestety ciało odmawia. Nie ciągnie mnie do matematyki, historii, WOSu, geografii, chemii, rosyjskiego.... Eh. Żeby sie nie nudzić zrobiłam sobie pyyyyyszną sałatkę z kurczaczkiem. Paluszki lizać! Resztę dnia spędziłam na leżaczkowaniu w mięciutkiej pościeli razem z Daisy. Poza tym mama kupiła mi słodkie białe rameczki do zdjęć w celu powiększenia mojej białej kolekcji...;) ah bialy pokoik! Marzenie. No i pomadkę ochronną nivea. Też macie ten problem, że gdy tylko zaczyna robić się chłodniej, wasze usta strasznie pierzchną i pieką?:/ Okropność. Zaraz zabieram się, żeby zajrzeć chociaż do części zeszytów.... Bleeee.
Daisy<33 Czyż ona nie jest urocza?
Mój kurczak nie wygląda zbyt...zdrowo xd
Ale gotowa sałatka już lepiej..;)
I jest przepyszna!
No i pomadka. Naprawdę bardzo dobrze działa, świetnie nawilża i wygładza usta, polecam!;)
Hmm na dziś kończę i przepraszam za to przerażające zdjęcie bez makijażu...xd Mam nadzieję, że zaśniecie dziś spokojnie.
Love,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz